Kulturalnia jest autorskim projektem

Patronaty Kulturalni

Trawa morska?

2011-09-24


Opowiem wam tutaj o pewnej dziewczynie, która nie wiedziała jaką ścieżką iść... Co zrobić ze swoim światem czy miała ten świat czy był jej, a może żyła w cieniu miejsc w których była, roślin wśród których żyła...Myślę, że to dziwna opowieść. Może zechcesz drogi czytający jej wysłuchać, może coś zrozumiesz, bo ja nie rozumiem nic. Jak można się tego bać czego ona się bała. Posłuchaj i zastanów się jeśli tylko chcesz. Jeśli nie chcesz nie musisz, ale może doczytasz do końca.

Pewnego dnia, bo jest to dość fantastyczna opowieść może jak o Alicji w Krainie Czarów? Albo jak o Annie w Krainie wodorostów? Tak, bo to była Anna żyła w świecie wodorostów...Wodorosty zielone, brzydkie i obślizgłe... Według teorii ze słownika bądź encyklopedii. Wodorosty - potoczna nazwa roślin wodnych o miękkich ciałach. Nazwa bliskoznaczna to trawa morska. Do wodorostów najczęściej zaliczane są duże glony, takie jak brunatnice, krasnorosty, watkowe i ramienice. Czasem rośliny wodne zanurzone oraz glony nitkowate (niektóre sinice), uwikłowce, zrostnicowate, jak skrętnica, rzadziej pozostałe makrofity.

Ona żyła wśród tych najbardziej gloniastych tych o najbardziej miękkich ciałach. Jednak w pobliżu rosły też trawy morskie. One były nieodgadnione i tajemnicze. Piękne wśród słońca i deszczu kochała ich widok. Marzyła o nich by choć jedną z nich zerwać, choć dotknąć...Mieć tylko jedną dla siebie mieniącą się w słońcu trawę morską. Zapach morza, który przynosi i śmiech dzieci, który wraz z nią przynoszą fale, śmiech kąpiących się dzieci, szczęśliwych skaczących w fale w pięknym słońcu. Wraz z tymi falami czuło się wolność jednak przemijały bardzo szybko...Fajnie byłoby się napawać widokiem i zapachem tej trawy. Przyłożyć do nosa, zapleść z nich warkocz lub wysuszyć na słońcu i wkleić do albumu. Nic przecież nie stało na przeszkodzie, wystarczyło podejść bliżej wyciągnąć rękę i już byłaby jej... Przeszkodą nie było wykonanie czynności zerwania paru traw i zrobienia z nimi tego co się chce. Przecież to takie proste podpłynąć zanurzyć się i zerwać. Co było przeszkodą?

Przeszkodą był jej strach! Strach przeszywał jej świat i duszę też. Myślała, że to minie więc z ochotą płynęła i parę metrów przed spotkaniem z trawami gotowa do wykonania swego celu, pełna nadziei że za czwartym razem się uda i co i nic...znowu ten nienormalny, głupi, nieznośny do niczego niepotrzebny strach...Ciągle stał na przeszkodzie do osiągnięcia celu...Próbowała 10 razy, 15 razy, 20 razy i nic...Postanowiła się nie poddać! Choć to takie głupie jeśli się tyle razy nie udaje. Za każdą nieudaną próbą zerwania trawy morskiej, która ją niezmiernie fascynowała wracała do świata wodorostów i pływała wśród glonów, które przyklejały jej się do całego ciała. Miała ich dość. Chciała się ich pozbyć, ale one się przyklejały i przyklejały. Wymyślała różne sposoby żeby tego uniknąć, ale nic. Nadal było tak jak nie chciała... Miała tego dość tak jak: ciągłej zimy, albo strasznie gorącego lata czy upierdliwej ciotki, która zrzędzi zamiast cieszyć się życiem. Ludzie się śmieli, że nie może zerwać trawy każdy przed nią już dawno to zrobił, a ona wiecznie nie mogła. Czemu nie mogła? No czemu, czemu? To pytanie ją wkurzało, a najgorzej ten strach, który był w niej i lęk przed zadaniem do wykonania, które wypływało z jej chęci. Ciągle nie mogła. A czemu? Kiedy nie mogła (a uwierzcie bardzo chciała) jeszcze bardziej wkurzały ją te glony, wodorosty i inne tego typu nudzące brzydactwa. Brzydactwa rosnące w jej świecie. Świecie wodorostów. Chciała coś z tym zrobić zmienić to. Ale nic i nic nie pomagało. Bleeeeeeeeee! Miała strasznie tego dość. Okropnie dość. Serdecznie dość!

I co dalej? Może się coś zdarzyło co jej pomogło? Jak w każdej bajce np szczęśliwe zakończenie. W świecie wodorostów nigdy nie było szczęśliwych zakończeń, gdy pojawiał się strach. Trzeba było pokonać strach, choć dla ludzi którzy z nią przebywali było to nie możliwe. Nikt nie wierzył, że się jej uda, że wreszcie zdobędzie trawę morską. Ale ona wierzyła, że się uda i jej nadzieja (dla innych głupia) ciągle trwała i nie znikała...

Marta Młocka


Subskrybuj newsletter Kulturalni:

fb