Kulturalnia jest autorskim projektem

Patronaty Kulturalni

[...]

2011-09-20


Tak słabym wojownikiem, zarazem tak mizernym żołnierzem się stałem. Bez wiary, odwagi, cnót tych pospolitych magii słów jak białej fladze się poddałem.

Bagnetem władać się brzydzę, ostrza sztyletu od zawsze panicznie się bałem. Ślad amunicji drąży w umyśle tunele. Z apokalipsy obrazem już dawno się ostałem.

Brakiem postawy herosa nazwą dowódcy ucieczkę z pola walki. Zwykłym tchórzem określać mnie będą, wieszać na krzyżu, opluwać i hańbić.

Upadać będę na wzór Jezusa, pod ciężarem krzyża, wśród tłumu upokorzony. Bity nie biczem, Lecz obelg strzałami śmiertelnie raniony.

Z kolczastego drutu Auschwitz, Choć niejedną spleciono koronę cierniową. W blasku purpury płaszcza, Tylko słowa rapsodów pachną odnową.

Pomimo że drogo kręty szlak daleki, z krzywd i porażek wybrukowany. Dotrę na szczyt mej Golgoty i zostanę też na niej ukrzyżowany.

Całego świata, me odkupienie nie zmyje jednak plam całego grzechu. Śmierć wśród ostatniego wiatru powiewu będzie niczym płacz dziecka po jego pierwszym wdechu.

Chwila cierpienia, nowego początku stanie się czasem. Niebiańskie Pola Elizejskie z pewnością będą pachnieć tak samo pięknie Podlaskim lasem.

Czy walka tak wielką jest cnotą? Skoro konflikt tylko rozpaczą się kończy. Czy odwaga powodem do dumy jest gdy krew dziecka ubogą glebę sączy?

Czymże armie sobie tak zasłużyły, by imionom ich odziewać ulice? Czy chwałą taka jest moment gdy niszczą, grabią, przekraczają jedwabnej nici granice?

Pyrrusowe zwycięstwa, okraszone zacnymi defiladami. Ludzki moment tryumfu, uwielbienia, pychy nad zadanymi ranami.

Od dziecka chowani w duchu konkurencji, niesmaczną walkę pijemy z mlekiem matki. Wzorowani na ludzie mężnych Spartan przekraczamy człowieczeństwa ostatnie rogatki.

Karol Perlejewski


Subskrybuj newsletter Kulturalni:

fb