Kulturalnia jest autorskim projektem

Patronaty Kulturalni

"Kalina" w Teatrze Polonia

2014-02-05


Kalina Jędrusik była dla mnie jedną z wielu artystek, o których wiedziałam, że odegrały niemałą rolę w teatrze i kulturze polskiej, jednak nigdy nie zgłębiłam jej twórczości , tym bardziej nie próbowałam dowiedzieć się więcej o tej niezwykłej osobie.

Przedstawienie „Kalina” Teatru Polonia w Warszawie” w reżyserii Małgorzaty Głuchowskiej było więc dla mnie nie tyle okazją do skonfrontowania własnego wspomnienia o Kalinie z wizją twórców, co poznania artystki w ogóle. Nie mogę przy tym pominąć odtwórczyni głównej roli, Katarzyny Figury, która ze względu na swoje podobieństwo z bohaterką, przejawiające się w niebanalnej osobowości, przesyconej sex-appealem i idących za nimi kontrowersyjnych ocenach publiki, uznana została za najlepszą kandydatkę do odegrania Jędrusik. Moim zdaniem- słusznie. W dialogach towarzyszył jej głos Piotra Fronczewskiego, w roli małżonka, Stanisława Dygata.

Przedstawienie nie dostarcza być może informacji wykraczających poza podstawowe fakty z biografii Kaliny, do której zajrzałam tuż przed spektaklem. Niektórzy twierdzą też, że postać zagrana przez Katarzynę Figurę nie jest usilną próbą odegrania jak najdokładniej niepowtarzalnej Jędrusik, co raczej syntezą niebanalnych osobowości i doświadczeń dwóch artystek. Czy było to celowym zabiegiem, nie wiem, dla mnie jest to niewątpliwą zaletą, bo czyni przedstawienie impresją na temat aktorki i kobiety w ogóle.

Zmysłowo poruszająca się, śpiewająca Figura dzieli się emocjami, jakie towarzyszą artystce nieco zagubionej w świecie, w którym z jednej strony jest podziwiana, a z drugiej odrzucana i niezrozumiana, w swojej nieszablonowej osobie. Zwraca uwagę widza na niezmienne kierowanie się Jędrusik pod prąd, przejawiający się nie tyle nawet w sposobie grania, co bycia osobowością na wskroś przesyconą teatrem i własną wizją, ale też pragnieniem bycia kochaną przez publiczność, co w jej czasach wydaje się niemożliwe do osiągnięcia w pełni.

Świetnie oddało to zakończenie przedstawienia; szczyt kariery przeminął, Kalina jednak ufnie mówi: "Ja teraz dużo wiem, dużo umiem. Mam wiele sił twórczych. I właściwie czekam na propozycje, z pewnością jeszcze wróci na mnie moda. Nie mogę się doczekać"... Monodram się kończy i znów stoi przed nami Figura, uśmiechająca się radośnie wobec długiej owacji. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że te gromkie brawa były jakby odpowiedzią na pragnienie aprobaty od widza dla Jędrusik, wyrazem uznania nie tylko dla przedstawienia, ale przede wszystkim dla artystek - Kaliny i Katarzyny.

Agnieszka Mierzwa


Subskrybuj newsletter Kulturalni:

fb