Kulturalnia jest autorskim projektem

Patronaty Kulturalni

"Młody Stalin" w Teatrze Dramatycznym

2014-02-03


„Młody Stalin” to dramat napisany przez Tadeusza Słobodzianka, a na deski teatru przeniesiony przez słowackiego reżysera Ondreja Spišáka. To opowieść o człowieku, który stał się jednym z najbardziej okrutnych dyktatorów w dziejach świata, ale także i o tym, który tworzył poezję, miał niebywały dar zapamiętywania, dobre wykształcenie zdobyte w seminaryjnych szkołach, niezwykle umiejętności strategiczne…

W czasie przedstawienia bohater odwiedza wiele miejsc. Na początku rzecz dzieje się w Tyfilisie na weselu Stalina, by potem przenieść się do więzienia, wiedeńskiej kawiarenki, londyńskiego pubu, a nawet krakowskiej Jamy Michalika. W trakcie tej swoistej podróży na naszych oczach młody Soso (bo tak nazywano Stalina w dzieciństwie) mierzy się z otaczającą go rzeczywistością, próbuje dopasować się do niej, budując jednocześnie swój autorytet wśród przyjaciół i sojuszników.

Tłem dla całej opowiadanej historii jest budząca się rewolucja. Koba (kolejny pseudonim Stalina) stoi na czele rewolucyjnych ekspropriacji, napada na konwoje i banki, by zdobyć fundusze na partyjną działalność. W pamięć z całą pewnością zapada scena przygotowań do napadu na transport z pieniędzmi, w której grupa aktorów rozgrywa po kolei, akcja po akcji, misternie zaplanowany atak. Jak w transie powtarzają oni sekwencje ruchów, czynności i słów, działają jak zaprogramowani. Ogromną zaletą spektaklu jest też wcześniej wspomniana podróż bohatera do wielu miejsc. To właśnie wtedy widz może przenieść się do ówczesnego świata, poznać jego realia, lęki i obyczajowość. W wiedeńskiej kawiarni przyglądamy się zestresowanemu Hitlerowi (tak, Hitlerowi), już wtedy prezentującemu swoje radykalne poglądy, który zaraz ma zdawać egzamin do Akademii Sztuk Pięknych (jednak ani za pierwszym, ani za drugim razem, jak wiemy już dziś- nie udało mu się tego dokonać). Chwilę później możemy wysłuchać dyskusji Freuda i Junga, traktującej, jak nie trudno się domyślić- o kompleksie Edypa. Wśród postaci możemy także znaleźć całą elitę rewolucyjnej Rosji tamtych czasów, na czele z Leninem, Trockim, Różą Luksemburg, Krupską czy Zinowjewem.

Oczywiście niemałą rolę ogrywają tu także żeńskie bohaterki. Niezwykle przejmującą kreację matki Stalina- Keke, stworzyła tu Halina Skoczyńska. Z całą pewnością niełatwo było oddać emocje matki, która patrzy ze strachem na poczynania swojego syna, nie mając na niego żadnego wpływu. Niezwykle wymowne i ukazujące tragizm tej postaci są słowa Keke, która w jednej z ostatnich scen dramatu mówi synowi, że żałuje, iż choroba, na którą zapadł w dzieciństwie nie okazała się dla niego śmiertelną. Kolejną kobietą, o której warto wspomnieć jest nowo poślubiona żona Stalina – Kato, w którą wcieliła się Paula Kinaszewska. Na początku przedstawienia para wydaje się być bardzo szczęśliwa, na twarzy Kato gości uśmiech, promienieje radością w dzień, a właściwie noc swojego ślubu. Jednak sielanka nie trwa długo, bo już w czasie wesela okazuje się, że rewolucjoniści na czele z Soso w noc zaślubin podpalili komisariat, za co czekało ich rychłe aresztowanie. Także i później los nie był łaskawy dla Kato. Dla Stalina najważniejsza była idea, światopogląd, w który wierzył, rewolucja, władza. Po powrocie z podróży, niedługo po narodzeniu pierworodnego syna dla Stalina, liczyło się powodzenie w napadzie, nie spotkanie z żoną i dzieckiem.

Ciekawą kreację stworzyła też Agnieszka Warchulska grająca Ludmiłę Stahl, bolszewicką przyjaciółkę Stalina, córkę właściciela dobrze prosperującej fabryki. To właśnie w jej towarzystwie Soso zwiedzał Europę, również od jej nazwiska pochodzi pseudonim, który wybrał – Stalin.

W przedstawieniu możemy również zetknąć się z namiastką gruzińskiej kultury, Stalin bowiem był rodowitym Gruzinem. W scenie weselnej pojawia się gruziński taniec, wykonywany najpierw przez mężczyzn, potem przez kobiety. Wszystkiemu towarzyszy skoczna muzyka i śpiew. Co najważniejsze i będące niewątpliwie atutem przedstawienia – muzyka jest grana na żywo, a aktorzy niejednokrotnie śpiewają różne pieśni, potwierdzając przy tym swój aktorski i wokalny talent.

„Młody Stalin” dość dokładnie ukazuje pewien etap z życia Stalina. Zarysowuje wiele sytuacji, zdarzeń, ludzi, którzy mogli wpłynąć na kształtowanie się tego, jak się potem okazało, zbrodniczego charakteru. Zaburzone relacje z ojcem alkoholikiem i tyranem, który ostatecznie opuścił rodzinę, ale i niepewność tego, czy jest on biologicznym ojcem (spowodowane wciąż obecnymi plotkami), matka, marząca o tym, by syn był biskupem; niebywała inteligencja, oczytanie, ale i ogromna, zgubna żądza władzy, która doprowadziła do tego, że najważniejszy stał się dla niego cel, a droga do niego, nawet okupiona cierpieniem i krwią niewinnych nie miała znaczenia. Zestawienie tych wszystkich czynników i cech doprowadziło do narodzin Stalina, którego znamy. W przedstawieniu można odczytywać ostatnią scenę, jako narodziny złowrogiej, zagrażającej wielu osobowości. Tutaj bowiem Stalin dowiedziawszy się o wielu zabitych podczas nieudanej akcji zbrojnej, o krwi kobiet i dzieci, płynącej rynsztokami zdaje się pozostawać obojętny. W jego oczach nie widać złości, nie widać strachu, nie widać współczucia ani żalu, za to widać rodzącą się siłę… Całość zaś wieńczy jego szaleńczy taniec, w którym jak w transie energicznie porusza się w rytm gruzińskiej muzyki, dając do zrozumienia, że jego czas triumfu dopiero nadejdzie.

Paulina Hałuszka


Subskrybuj newsletter Kulturalni:

fb