Kulturalnia jest autorskim projektem

Patronaty Kulturalni

„Anna Karenina” w Teatrze Studio

2013-11-09


Anna Karenina to jedna z najsłynniejszych kobiecych postaci w literaturze, co skłoniło mnie do obejrzenia tego spektaklu. Teatr Studio proponuje nową adaptację tego utworu, gdzie o treści wydarzeń dowiadujemy się w większości z dialogu przeprowadzanego przez główna bohaterkę i przyjaciela jej brata-Lewina. Dla kogoś, Kto nie czytał powieści zabieg ten mąci nieco obraz przedstawienia, wprowadza chaos. Moim zdaniem był to niezły pomysł w przeciwieństwie do drugiej części, gdzie bohaterowie siedzą na krzesełkach w półokręgu, wstają do wygłaszania swoich kwestii. Było to nudne i męczące.

Co do aktorów to w postać głównej bohaterki wcieliła się Natalia Rybicka, wg mnie zbyt młoda i nie pasująca do opisu literackiego, brak jej charyzmy i „tego czegoś”, co Anna niewątpliwie musiała posiadać przyciągając uwagę mężczyzn. Bardzo podobały mi się kreacje Krzysztofa Stelmaszczyka (Stiwa), Agaty Góral (Kitty) i Mirosława Zbrojewicza (Lewin), barwne, zmienne, które przyjemnie się oglądało.

Podsumowując- książka i tym razem wygrała nad adaptacją, zbyt nowoczesną, nie oddającą uroku ówczesnej Rosji. Brak detali (np. wspaniałego naszyjnika Anny) i słodka uroda aktorki działały na niekorzyść przedstawienia. Bardzo lubię przedstawienia teatralne, jednak to zachęca do pozostania w domu z książką i kubkiem ciepłej herbaty.


Katarzyna Drela

„Anna Karenina” w teatrze studio to współczesna interpretacją powieści Lwa Tołstoja. Mimo że kostiumy, scenografia i światło stworzyły klimat XIX wiecznej Rosji, spektakl był jedynie relacją zdarzeń zawartych w powieści i skupiał się na psychoanalizie tytułowej bohaterki.

Natalia Rybicka w roli Anny Kareniny nie spełniła moich oczekiwań. Grała bez charakteru, bez klasy, wdzięku jakiego można było oczekiwać od odtwórczyni głównej roli. Momentami była wręcz irytująca. Zastanawiałam się czy nie był to zamierzony zabieg reżysera i ta wyblakła konstrukcja postaci nie miała oddać sztuczności konwenansów ale doszłam do wniosku, że to głównie wina słabego sposobu gry aktorskiej.

Na pochwałę zasługuje gra Krzysztofa Stelmaszczyka w roli Karenina i Mirosława Zbrojewicza w roli Lewina.

Spektakl oceniam jako mierny. Nie liczyłam klasyczną interpretację rosyjskiej powieści, nie byłam więc zawiedziona samą adaptacją i koncepcją sztuki. Jednak nijakość i brak wyrazu w grze odtwórczyni tytułowej roli, spowodowała że nic nie mogło poprawić mojej ogólnej oceny spektaklu.


Agnieszka Kwiatkowska

Agata Jaworska


Subskrybuj newsletter Kulturalni:

fb